Rodzinne treningi samoobrony

Często z kończącymi się wakacjami lub początkiem września rodzice czy opiekunowie mają ten sam coroczny dylemat – jak zaplanować i logistycznie rozegrać wszystkie zajęcia pozalekcyjne dla swoich dzieci. W poniedziałek jedno na basen, drugie na gitarę, trzecie we wtorek na gimnastykę a pierwsze na karate. Następnie w kolejne dni piłka, angielski, śpiew. Znowu basen, gitara, gimnastyka… I jeździ jak taksówka po Manhattanie zapominając o bardzo istotnym elemencie całej układanki – O SOBIE.

Dobrych 10 lat temu, gdy rodzice siedzieli jeszcze na ławeczkach gdy ich pociechy trenowały, zaproponowałem – „po co tak siedzieć i ogarniać zaległości z pracy, ile to można chodzić do Lidla czy Biedronki ? Zabierzcie na następny raz dres i idźcie na salę poćwiczyć. Zrobię Wam pakiety rodzinne i będziecie mogli połączyć przyjemne z pożytecznym w tym czasie. I tak się stało. Wielu zmieniło podwózkę dziecka na trening na wspólne treningi. Dalej jadą razem na trening, dalej razem z niego wracają. Teraz i rodzić i dziecko mają dodatkowy wspólny temat do rozmów właśnie o treningach – „a u nas było to, a u nas to trener uczył tego – no wiesz… itd”. Zacieśnia się więź, pojawia się coś więcej niż podwózka – wspólna pasja zaczęła łączyć.

Z technicznego punktu widzenia wygląda to tak: przychodzą razem do szatni aby się przebrać, idą na dużą salę, na której jest zbiórka wszystkich grup i powitanie. Następnie ćwiczący wraz ze wskazanym trenerem idą na dedykowane obok siebie sale w podziale na grupy: dzieci 5-8 lat, młodzieży 9-15 i dorosłych powyżej 16 rż. Oczywiście jeśli jest potrzeba to dziecko może podejść do rodzica na drugą salę i na odwrót. Jeśli dziecko ma 16+ to może ćwiczyć z rodzicem ale nie musi (z drugiej strony i tak często robię zmiany w parach aby móc doświadczyć ćwiczeń z innym partnerem/partnerką). Po końcowej zbiórce na salach wracamy do szatni, przebieramy się i wracamy do domu. Wtedy jest czas do kolejnych rozmów, kolejnego dzielenia się swoimi przeżyciami. Rozumiemy się już na innym poziomie.

Dzisiaj w Bushi jest ok 20 rodzin gdzie uczęszcza rodzic i dziecko. Nawet Urząd Miasta Rybnika dostrzegł, że taki pomysł warto wspierać i dostaliśmy dotację na ten cel. Okazuje się, że jest to ewenement w tej dyscyplinie i spotyka się zawsze z dużym zaciekawieniem i zainteresowaniem. Wielu właśnie czegoś takiego szukało – może Ty też ? Przyjdź, zabierz dziecko, partnera, rodzica.